8 dni na diecie Neera – moje przemyślenia

Przedstawiamy relację z 8 dni oczyszczania płynną dietą Neera. Wpis przygotowała nasza klientka Ewelina i jest on, niczym pamiętnik, opisem jej odczuć i przeżyć.

 Moje przygotowanie do diety

Przyszła paczka z syropem Neera. Butelka jest w rzeczywistości jeszcze ładniejsza niż na zdjęciach! Syrop pachnie słodko – korzennie, karmelowo. Żeby bez konsekwencji rozpocząć dietę od 2 dni jadłam nieco mniej, zrezygnowałam z mięsa i popijałam ziołowe herbaty. Jestem podekscytowana, nie mogę doczekać się, by zacząć!

Dzień 1
Napój Neera smakuje lepiej niż myślałam. Cytryny równoważą słodycz syropu klonowego. Polecam uważać z pieprzem cayenne. Potrafi sprawić, że napój robi się naprawdę ostry – wiem to z doświadczenia.
Spodziewałam się, że w trakcie płynnej diety, stałe pokarmy będa szczególnie kuszące, ale… nie wiedziałam, że aż tak. Co kilka minut myślę o tym co bym zjadła, gdybym mogła. Jednak jest to uczucie, które mija po wypiciu kolejnej porcji.

Zastępowanie posiłków napojem nie było trudne. Odmawianie drobnych przekąsek proponowanych przez najbliższych było znacznie gorsze. Już pierwszego dnia odmówiłam sobie tortu, który kolega przyniósł do pracy z okazji swoich urodzin.

Pod koniec dnia nieco bolała mnie głowa. Brak jedzenia, a w szczególności słodyczy sprawił, że miałam zły nastrój. Mniej kalorii przełożyło się na mniej energii, więc położyłam się spać już po 21 i spałam do 5:20.

Na koniec dnia ważyłam 72 kilogramy.

 

Dzień 2
O 5:30 wstałam na równe nogi. Byłam pełna energii mimo tego, że na co dzień z trudem wstaję o 6:30. Po skończonej porannej toalecie czytałam książkę. Mimo wczesnej pory byłam maksymalnie skupiona na treści oraz bardziej niż zwykle zaangażowana w fabułę. Mój umysł mnie zaskoczył – czy to dzięki oczyszczaniu?

Tym razem dzień w pracy przetrwałam z lekkim niedosytem, ale bez pokus. Zmęczenie zaczęłam odczuwać po 15:00.

Jazda autobusem znużyła mnie do tego stopnia, że w domu musiałam udać się na drzemkę. Zakładałam, że potrwa ona 20-30 minut, ale organizm potrzebował dokładnie 1,5 godziny. Wieczór był przeciwieństwem poranka – mozolne ruchy, brak motywacji, ogólne osłabienie. Wiem jednak, że to tylko przejściowy stan.

Przed snem humor nieco poprawiła mi waga, która wskazała prawie 2 kg mniej. Mam świadomość, że to głównie woda i resztki jedzenia, ale sam fakt, że detoks działa sprawił, że zasnęłam z dobrym samopoczuciem.

Na koniec dnia ważyłam 70 kilogramów.

 

Dzień 3

Żadnego zmęczenia ani bólu głowy. W końcu!

Dopiero, gdy odstawiłam pokarmy stałe zdałam sobie sprawę jak często myśle o jedzeniu, planowaniu, dobieraniu smaków. Ciekawe czy na co dzień to też tak wygląda… Nigdy się nad tym nie zastanawiałam. Na czas kuracji postanowiłam unikać wystawiania się na apetyczne zapachy – nie chcę się irytować, ani przerywać detoksu.

Dzięki temu, że przygotowanie pożywienia na cały dzień – czyli sporządzenie odpowiedniej ilości napoju Neera zajmuje nie więcej niż 20 minut, zyskałam dodatkowy wolny czas. Na przygotowanie posiłków i sprzątanie po nich poświęcałam dziennie prawie 2 godziny. Teraz ten czas mogę poświęcić dla siebie.

Czy czuję, że organizm się oczyszcza? Jeśli potrzeba snu, nalot na języku, który muszę czyścić i regularne wypróżnianie oznaczają proces oczyszczania – to tak. Czy widzę jakieś efekty? Na razie nie – ale to dopiero 3 dzień.

Mam sporo energii, ale po południu organizm domaga się co najmniej 30 minutowej drzemki. Całe szczęście mam na nią czas. 

Na koniec dnia ważyłam 69,5 kilograma.

 

Dzień 4

Dzisiaj w ogóle nie myślałam o jedzeniu. Nie bolała mnie głowa. Nie potrzebowałam drzemki. Praca i hobby mnie pochłonęły.

Na koniec dnia ważyłam 68 kilogramów.

 

Dzień 5

Od pierwszego dnia kuracji mam płaski brzuch. Dzisiaj odważyłam się założyć przylegającą do ciała bluzkę. Koleżanka z pracy zauważyła, że wyglądam szczuplej i pytała czy zrobiłam coś z cerą, bo według niej jest ładniejsza, rozświelona. Było mi bardzo miło. Moja motywacja do dokończenia detoksu wzrosła. Czy to znak, że Neera działa?

Pozytywnie rozpoczęłam dzień i miałam dużo energii.

To już połowa kuracji. Moje obserwacje? Jemy nie tylko z głodu, ale również z nudów i dla towarzystwa. Jemy za dużo słodyczy. Pijemy za mało wody i za dużo słodzonych napojów. Przez to poziom energii szybko rośnie i równie szybko spada. Za mało wypoczywamy i za mało śpimy.

Co mi przeszkadza?

Burczenie w brzuchu. Uczucie głodu skutecznie zwalcza szklanka napoju, ale krępujące dźwięki żołądka domagającego się stałego pokarmu pojawiały się zawsze w nieodpowiednich momentach.

Fakt, że raczej unikam spotkań ze znajomymi w miejscach publicznych – nie chcę wystawiać się na zapachy, widoki – spożywcze pokusy. Dopiero teraz widzę, że jedzenie rzeczywiści ma również aspekt społeczno-kulturowy. Jednak samotne pójście do kina mi się podobało. Na pewno powtórzę je po zakończeniu detoksu.

Głowa pobolewała mnie przez pierwsze 3 dni. Bliscy, którzy również przechodzili kurację Neera również odnotowali tę dolegliwość. Ból nie wymagał stosowania leków.

Dzisiaj nie potrzebowałam drzemki. Nie marzyłam też o kawie i słodyczach. Poziom energii również ustabilizował się. Czuję, że panuję nad organizmem i nie jestem zależna od używek i suplementów.

Na koniec dnia ważyłam 67,8 kilograma.

kobieta trzymająca cytrynę

Cytryny są naturalnym detoksykantem.

Dzień 6

Burczenie w brzuchu obudziło mnie zamiast porannego alarmu.

Dzień zleciał mi tak szybko, że nie miałam czasu myśleć o jedzeniu.

Wypiłam 2 szklanki napoju więcej niż zwykle. Czułam taką potrzebę.

Na koniec dnia ważyłam 67 kilogramów.

 

Dzień 7

Brak jedzenia już w ogóle mi nie przeszkadza. Mam wrażenie, że mogłabym żyć bez niego na co dzień. Oczywiście zapachy nadal mnie kuszą, ale nie sprawiają, że tracę nad sobą kontrolę.

Koleżanki z pokoju zauważyły we mnie zmiany – smuklejszą sylwetkę i ładniejszą cerę. Pytają o Neerę. A ja opowiadam jak jest – że chudnę, mam stały poziom energii, mniej problemów skórnych. Chyba dały się przekonać.

Na koniec dnia ważyłam nadal 67 kilogramów.

 

Dzień 8

Ostatni dzień detoksu. Jutro zjem normalne śniadanie. Jestem bardzo dumna, że skończyłam proces oczyszczania płynną dietą Neera. Napój był pyszny – niczym karmelowa lemoniada – ale po tak długim czasie mam go trochę dosyć. Miałam ostatnio sporo czasu, żeby zaplanować fazę wyjścia z kuracji. Ułożyłam sobie lekką warzywną dietę z dużym udziałem naparów z ziół oraz świeżych soków i koktajli owocowo-warzywnych. Ostatnie szklanki napoju przyjęłam z oporem. Nie dodawałam już pieprzu cayenne.

Na koniec kuracji ważyłam nadal 65,5 kilograma. Udało mi się zrzucić 6,5 kilograma.

Dobry wynik!

 

Podsumowanie oczyszczania płynną dietą Neera

Po tygodniu stopniowego wprowadzania stałego pokarmu wrócił mi 1 kilogram. Po dwóch tygodniach nie wrócił ani jeden więcej. Mogę powiedzieć, że zgubiłam na stałe 5,5 kg. Jem zdecydowanie mniej – nie dlatego, że sobie odmawiam, ale dlatego, że nie mam takiego łaknienia jak przed kuracją. Mam dużo energii, chociaż nie piję kawy. No może czasem – dla smaku. Piję nadal dużo wody i ziół. Cera pozostała promienna, a skóra gładka.

Czy polecam kurację? Zdecydowanie!

Czy coś bym zmieniła? Poszukałbym kogoś, kto będzie razem ze mną przechodził oczyszczanie. Razem zawsze raźniej podejmować takie wyzwania. No i można byłoby wyjść razem do kina i nie zamawiać popcornu.  

Copyright © 2015 – neera.pl

projekt: Anna Kallas Studio / wykonanie: noveo interactive / OK interactive